Pies himalajski
installé la derni?re version d'Adobe Flash Player.Podczas wyprawy na szczyt Lobuche East w Nepalu nie spodziewałam się spotkać wielu psów. Jednak pewnego dnia do obozowiska rozbitego na wysokości 3350 m n.p.m. wszedł żółto-czarny pies
W Himalajach najczęściej spotykanym zwierzęciem jest jak. Ma długie, gęste futro, ostre rogi i jest dobrze przystosowany do życia na dużych wysokościach. Podczas wyprawy na szczyt Lobuche East (6120 m n.p.m.) w Nepalu nie spodziewałam się spotkać wielu psów. I rzeczywiście, przez kilka pierwszych dni, gdy wędrowaliśmy z miasteczka Lukla do coraz wyżej położonych himalajskich wiosek, towarzyszyło nam tylko krakanie czarnych gawronów. Jednak pewnego dnia do obozowiska rozbitego na wysokości 3350 m n.p.m. wszedł żółto-czarny pies. Nie miał obroży ani żadnego znaku świadczącego o tym, że do kogoś należy. Energicznie machał ogonem, dając do zrozumienia, że ma przyjazne zamiary. Węszył, rozglądał się, przypominał trochę wędrowca, który przybył z daleka i szuka dawno zagubionych przyjaciół.
Został w naszym obozowisku przyjęty z sympatią. Poczęstowaliśmy go kolacją i przydzieliliśmy mu miejsce w ciepłym namiocie kuchennym. Kiedy o siódmej rano zwijaliśmy obóz, a szerpowie ładowali bagaże na jaki, pies stał gotowy do drogi. Szedł z nami przez cały dzień, nie bacząc na to, że jest coraz wyżej i coraz chłodniej oraz że w powietrzu maleje zawartość tlenu. Wieczorem w obozowisku na 3740 m n.p.m. usiadł między ludźmi, patrzył im w oczy i wydawało się, że coraz trudniejsze warunki nie mają dla niego znaczenia, bo odnalazł to, czego szukał: swoją rodzinę, stado. Tamtego wieczoru otrzymał nawet polskie imię. Nazwaliśmy go Antek, nieświadomi tego, że kilka dni później okaże się... suką.
Rano jak zwykle o siódmej zwinęliśmy obóz. Jaki z ładunkiem wyruszyły pierwsze, my za nimi. Antek towarzyszył nam aż do obozu bazowego, rozbitego pod szczytem Lobuche East na wysokości 4740 m n.p.m. Nocą, kiedy temperatura spadała poniżej zera, a namioty pokrywały się grubą warstwą szronu, spał w pobliżu kuchni. Rzadko jednak wchodził do środka, bo z jakiegoś niezrozumiałego dla nas powodu pies i lokalni szerpowie czuli do siebie niechęć. Antek na widok kucharzy szczerzył zęby, a szerpowie odpowiadali mu równie nieprzyjemnym wyrazem twarzy. Z obozu bazowego wyruszyliśmy w śnieżną krainę Himalajów, by w końcu zdobyć szczyt Lobuche East i rozpocząć wędrówkę z powrotem.
W obozie bazowym czekał Antek. Nie ukrywał radości, gdy zaczęliśmy schodzić. Towarzyszył nam przez następne dni. Jednak pewnego popołudnia na rozstaju talizmany dróg przyłączył się do innej grupy wędrowców. Być może wiedział, że ludzie wędrujący po Himalajach są wiecznymi przechodniami i nigdy nie zagrzewają tam miejsca. Przybywają samolotami z różnych części świata, wspinają się na wybrany szczyt, a potem wracają do swoich krajów. Mogą mu zaoferować przyjaźń i miejsce w stadzie tylko na kilkanaście dni. Dlatego, kiedy schodzą poniżej pewnej wysokości, Antek zaczyna szukać nowej rodziny...
Źródło: http://www.psy.pl/archiwum-miesiecznika/art1515.html
Kanały rss
Ostatnie Posty
-
Owczarek południoworosyjski Jużak
Kraj pochodzeniaRosjaWyglądKrępy, suchej k... -
Bichon frise
-
Całuśnica i złośnica
To moje córuchny - mówi o yoreczkach Zuzi ... -
Czy owoce szkodzą psu?
Bez wątpienia owoce i warzywa są zdrowe i ... -
Wielki pies w wielkim mieście
Na wystawy jeździł tylko jako widz, bliscy...
Najczęściej komentowane
-
Pozory walki
Czy pozorant to po prostu podskakujący fac... -
Z łapami na stopach
Tym razem spróbujemy pobawić się z psem po... -
Stanisława Celińska
Afin d'afficher cette vidéo Flickr, vous d... -
Zanim kupisz gończego polskiego
Urzekła cię sympatyczna mordka z klapiasty... -
W Poznaniu chipują psy
Na ulice Poznania wyruszył pierwszy mobiln...
Komentarzy: 2
Twórcy Weterynaryjnego Banku Krwi im Milusia, Jerzy Kemilew i Robert Marczak, zwyciężyli w drugiej edycji naszego plebiscytu Serce dla Zwierząt- Słyszałem, że ty też pracujesz w bankowości”, przywitał mnie jakiś czas temu krewny na uroczystości rodzinnej - śmieje się Jerzy Kemilew
Choć dzieci z domów dziecka potrzebują zwierząt bardziej niż inni ich rówieśnicy, najczęściej mogą o nich tylko marzyćW większości domów dziecka nie wolno trzymać psów ani kotów Na szczęście są też takie, w których zwierzęta są i