Wielki pies w wielkim mieście
Na wystawy jeździł tylko jako widz, bliscy obdarzyli go rasowymi psami, ale gdyby aktor Marcin Janos Krawczyk sam wybierał sobie psa, wziąłby kundelka ze schroniskaDo kafejki, w której jesteśmy umówieni, wchodzi wysoki – ponad 190 cm wzrostu – facet. Trudno się dziwić, że narzeczona nie zdecydowała się kupić mu w prezencie chihuahuy czy yorka. Poszła na całość: wybrała berneńczyka – i to od razu odchowanego, krótko mówiąc: kawał psa...
Pies narzeczeńskim sprawdzianem
– Narzeczona jest obecnie moją żoną, więc pies okazał się dobrym sprawdzianem – śmieje się Marcin Krawczyk. – Ale mieszkałem wtedy w centrum Warszawy i dostałem siedmiomiesięcznego bydlaka... Był piękny, lecz zdawałem sobie sprawę, z jaką odpowiedzialnością wiąże się posiadanie wielkiego psa w wielkim mieście. – wróżenie z kart To co, miałam ci sprawić jamnika? Wolałbyś? – podpuszczała go Karolina. Marcin oczywiście prezent przyjął i... kupił samochód kombi, żeby móc zabierać psa do Radomia, bo akurat grał gościnnie w tamtejszym teatrze. – Atom jeździł ze mną na wszystkie próby – opowiada. – Aż w końcu kiedyś zrobił na scenie kupę i wtedy dyrektor się wkurzył...
Źródło: http://www.psy.pl/archiwum-miesiecznika/art2814,wielki-pies-w-wielkim-miescie.html
Komentarzy: 2
Ma klapiące uszko, zoperowany ogonek i tylko jedno jajeczko, a mimo to Robert Janowski nie wybrałby innego szczeniaka, choćby - jak mówi - jeździł na wrotkach Boston terrier Dyzio od razu wpadł w oko całej rodzinieNa pytanie, czy pamięta jeszcze, co przepisać na przykład na problemy z tarczką ogona, Robert Janowski odpowiada, że minęło za dużo czasu od skończenia studiów, medycyna weterynaryjna bardzo szybko się rozwija, a on - lekarz weterynarii bez prawa wykonywania zawodu - na szczęście dokształcać się już nie musi
Miesiąc wcześniej niż zwykle ? bo już 25 kwietnia ? 40 chartów stanęło w blokach startowych na stadionie Szombierek w Bytomiu Największe sportowe emocje wzbudziły wyścigi whippetów, których na starcie stanęło aż 12